Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2018

Dystans całkowity:1171.93 km (w terenie 407.00 km; 34.73%)
Czas w ruchu:51:22
Średnia prędkość:22.81 km/h
Maksymalna prędkość:49.30 km/h
Suma podjazdów:4225 m
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:68.94 km i 3h 01m
Więcej statystyk

Aktywna regeneracja?

Środa, 9 maja 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 00. Treningowo
Chociaż pogoda niepewna - dookoła burze, to wychodzę pokręcić dookoła komina. Dzisiaj miała być aktywna regeneracja. W trakcie samej jazdy wpadam na pomysł ataku na segment TG - Towarowa. Jedzie się super, na segmencie nic nie przeszkadza. Mimo wszystko nie udaje się poprawić wyniku, a tym bardziej powalczyć o KOMa.
Strata jest duża, jednak pewnie jeszcze spróbuję, gdyż dzisiaj nogi były ciężkie po ostatnich interwałach.

Interwały tempowe

Wtorek, 8 maja 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 00. Treningowo
W poniedziałek odpoczynek po niedzielnej rajzie i walce na segmencie. Dzisiaj cel to interwały tempowe, które bardzo mi odpowiadają. Co prawda są wymagające, jednak wydaje się, że dobrze pasują mi i dobrze wpływają na formę. Tą trzeba będzie niedługo sprawdzić..

Niedzielne wyjeżdżenie i KOM na segmencie Yaromin1!

Niedziela, 6 maja 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 00. Treningowo
Jak zwykle w weekend zaplanowane mam dłuższe wyjeżdżenie. A więc 4-5 godzin samej jazdy w strefie tlenowej - no chyba, że przytrafi się walka o segment.. ale po kolei.

O 8:00 jestem już na rowerze. Prognoza jest przyjazna tego typu treningom - nie za ciepło, delikatny wiaterek w lesie w zasadzie nieodczuwalny.

Pierwsze 30 km przejeżdżam dosyć szybko, mimo stałego czuwania nad tętnem, które wynosi średnio 135 uderzeń/min.



Po krótkiej przerwie mam przed sobą jeszcze ok 3 km do segmentu Yaromin1, gdzie niedawno udało się zdobyć drugą lokatę. Wiem, że mam spore rezerwy, czuję się dobrze - atakuję. W pierwszej części tętno na poziomie 160, następnie stopniowo rośnie do 165. Uzmysłowiłem sobie, że nie sprawdziłem przed wyjazdem jak szybko muszę jechać, aby zdobyć KOMa - Strava Live Segments się kłania, do czego wymagane jest konto premium. Trudno. Jadę agresywnie, ale nie aż tak, aby wyjechać się dla podstawowego celu dzisiejszej jazdy. Pod koniec tętno podchodzi już pod 170. Segment ma ponad 7 km, więc jest co jechać.

Na tle całej trasy jest wyraźnie widoczny na wykresie prędkości, tętna oraz kadencji ;).



Po przyjeździe do domu i zsynchronizowaniu komputerka okazało się, że mam go! Mam KOMa, a więc najlepszy czas na segmencie Yaromin1, z czasem 13:29 - 22 sek. przewagi nad drugim w klasyfikacji. Co prawda wiem, że jestem w tym momencie w stanie urwać jeszcze kilkanaście sekund, ale i tak jest super. Będzie jeszcze okazja do tego.

Pozostaje w dalszej części trasy realizować założony cel. Chociaż czuć w nogach pokonany segment.



Czas na chwilę odpoczynku i wsłuchanie się w śpiew ptaków, szum liści.



Kontynuuję jazdę po leśnych duktach i nagle zwracam uwagę na dziwną konstrukcję oddaloną kilka metrów od trasy..



W środku lasu...?



Jadę dalej po drodze zatrzymując się w Piłce na rosołek.


Zbiornik wodny Kokotek I

Rodzinne rajzowanie

Sobota, 5 maja 2018 · Komentarze(0)
Wyskakujemy całą familią na rowery. W planie całkiem ciekawa rasa, chcemy zajechać aż do Piłki, aby tam zjeść pyszny obiad. Po drodze mamy zaplanowane dla Mikiego pewne atrakcje.

Wyruszamy tuż przed południem - bez stresu, po porannej kawie. Pogoda jest genialna, no może przydały by się jakieś 2-3 st. więcej.

W Mikołesce odpoczynek na placu zabaw. Po ok. trzech kwadransach ruszamy w dalszą drogę.



Miki dzielnie walczy, chociaż jedziemy pod wiatr i miejscami jest mu chłodno - mimo ubranej bluzy, czapki.. jednak mały szkrab nie pracuje tak intensywnie. Ja z żoną jedziemy "na krótko".

W Piłce w restauracji spotykamy Waldemara, z którym miałem okazję przejechać pierwsze dwa dni Ściany Wschodniej. Rozmaiwamy o tegorocznych planach.

Pora wracać. Wybieramy tą samą drogę - chyba najszybszą w takiej konfiguracji. W Mikołesce ponownie odpoczywamy przed ostatnim odcinkiem.



W domu meldujemy się tuż po 18-tej.

Wyjeżdżenie w tlenie

Czwartek, 3 maja 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 00. Treningowo
Kolejny wolny dziań Majówki 2018, więc wcześnie rano wsiadam na Anyroad'a. Cel to kolejne tlenowe wyjeżdżenie. Tym razem nie planuję żadnych ataków na segmenty, odczuwam delikatne zmęczenie po ostatnich jazdach.



W Żędowicach spotykam pierwszego kibica.



Jest ciepło. Zapasy napoi szybko się wyczerpały. Zatem po 40 km zajeżdżam na stację benzynową (dzisiaj była dzień z zakazem handlu), która niestety ma awarię :(. Jestem zmuszony zmodyfikować trasę tak, aby dojechać do kolejnej stacji. W takim układzie wypada mi bardzo urokliwy leśny odcinek Żędowice-Kośmidry. W to miejsce ląduje trasa asfaltowa.



Po ok 55 km trzeba ponownie uzupełnić węglowodany.



Następnie kieruję się w stronę Piłki, następnie Kalety.



Cały czas korzystam z leśnych duktów, na których świetnie sobie radzi Anyroad. Nadal jestem pod wrażeniem jego zwinności, szybkości, przy zachowaniu komfortu jazdy.



Po powrocie do domu zorientowałem się, że właśnie "pękło" 2K km.

Wieczorny rozjazd

Środa, 2 maja 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 00. Treningowo
Szybkie wyjście na Anyroada, tak aby rozruszać mięśnie po wczorajszym treningu, przyspieszyć krążenie

Rajza w tlenie + segment Yaromin1

Wtorek, 1 maja 2018 · Komentarze(0)
Kategoria 00. Treningowo
Tuż przed 8 udaje się wyszykować i popędzić na wcześniej zaplanowaną trasę. Plan to jazda w strefie 2, oprócz ataku na jednym z wybranych segmentów. Chociaż pamiętając wyniki jakie są tam notowane i tak nie zamierzam się naginać. Wszystko podporządkowane zaplanowanemu treningowi.



Pola rzepaku jak zwykle przykuwają uwagę.



Szybko dojeżdżam do Krupskiego Młyna, gdzie muszę odwiedzić lokalny bankomat. Nie dość, że z handlem ciężko w tym dniu, to jeszcze gotówki brak ;).


Budynek dawnego przedszkola, do którego miałem okazję uczęszczać.
Piękną trasą leśną biegnącą z Krupskiego Młyna do Żędowic przecinam w mgnieniu oka ponad 7 km odcinek lasu. Jest tu też segment Yaromin1, gdzie powalczyłem o drugie miejsce w klasyfikacji :)  Miałem chrapkę na KOMa, ale niestety nie pamiętałem czasu i śr prędkości pierwszego w klasyfikacji. Jechałem zatem na tętnie 145-150. Efekt taki, że brakło a 7,12 km 29 sek. Ale drugie miejsce też cieszy. :)

Pewnie wrócę tutaj niebawem, bo widzę że KOM jest w zasięgu.

Chwilę po ukończeniu segmentu podziwiam Młyn u Thiela.


Młyn u Thiela w Żędowicach

Uzupełniwszy zapasy wracam na leśne dukty. Po kilku kilometrach robię pierwszą dłuższy odpoczynek. Zatem ok 15 min na wsłuchanie się w śpiew ptaków..



Następnie jadę w kierunku Lublica, następnie trasą rowerową biegnącą wzdłuż DK11 do Posmyku, skąd dojeżdżam do Piłki. Tam szybki posiłek i kręcę do domu