Wpisy archiwalne w kategorii

.z Mikołajem

Dystans całkowity:2292.94 km (w terenie 1007.00 km; 43.92%)
Czas w ruchu:137:36
Średnia prędkość:16.66 km/h
Maksymalna prędkość:55.36 km/h
Suma podjazdów:9422 m
Maks. tętno maksymalne:125 (66 %)
Maks. tętno średnie:108 (57 %)
Suma kalorii:2314 kcal
Liczba aktywności:73
Średnio na aktywność:31.41 km i 1h 53m
Więcej statystyk

Kalety - rodzinnie

Sobota, 11 lipca 2015 · Komentarze(0)
Dzisiaj pierwszy dzień tygodniowego urlopu. Plany są ambitne, zobaczymy jak będzie z realizacją.

Na dzisiaj zaplanowany rodzinny wypad rowerem do Kalet. Zaczynamy od budowy podstawy - łosoś w sosie brokułowo-śmietanowym:


Mama ma talent :)

OK, po drzemce Mikusia, ruszamy. Nie pędzimy szybko, tak żeby się przejechać. W tą stronę postanawiamy jechać przez Mikołeskę. Po godzinie meldujemy się w Parku na Jędrysku. Tam Miki zdobywa plac zabaw, przy okazji znajdując robala:


Czas wracać, tym razem przez Głęboki Dół.

Chechło, całą ferajną :)

Sobota, 13 czerwca 2015 · Komentarze(1)
Po siedemdziesiątce szosą czas na rodzinną wyprawę nad jezioro. Wyjeżdżamy w komplecie w dobrych humorach po ostatniej chorobie Mikiego. Nad Chechłem spędzamy ok 1,5 h, w drugiej części dnia, więc Słońce nie operuje już tak mocno.

Miki wymyślił nowy sposób poruszania się, na szczęście większość piasku pozostała poza pieluchą :)


Łąka i lotnisko

Czwartek, 4 czerwca 2015 · Komentarze(0)
Dzisiaj z rana po śniadaniu udajemy się całą ferajną na lotnisko pooglądać startujące i lądujące samoloty. Ruszamy w miarę żwawo po drodze zatrzymując się w sklepie u Cioci. Miki dostaje lizaka :). Po kilku km nie zastanawiając się długo dłonie wyciera w taty spodenki ;) Następnie trasą udajemy się w stronę Nowego Chechła, gdzie przyjemnym leśnym duktem dojeżdżamy do drogi prowadzącej do Brynicy. Stamtąd już prosto na nasze stałe miejsce, czyli milutką trawkę nieopodal pasa startowego, gdzie rozkładamy kocyk. Końcem trasy MIki ucina sobie 15 min drzemkę w foteliku :)

Po dłuższym odpoczynku ruszamy w drogę powrotną. Z racji ograniczonego czasu nie kombinujemy i znaną drogą z Brynicy w stronę Chechła dojeżdżamy do Tarnowskich Gór, gdzie ponownie podjeżdżamy do Cioci. Tam Miki otrzymuje batonika, aby nabrać sił na resztę trasy. Spokojnie przez miasto docieramy do domu.

Fajna, spokojna wycieczka. Na drodze b. mały ruch, po prostu miodzio.

Grilowo do Ani i Marcina

Sobota, 16 maja 2015 · Komentarze(0)
Po trzeciej setce w tym roku udajemy się całą ferajną do znajomych na grila. Jazda w miarę spokojna, pogawędki w trakcie.
Na miejscu Miki ma dla siebie (oraz Mateusza) całe podwórko :). Po cały popołudniu zabawy w piaskownicy, na trawie i huśtawce wracamy w komplecie do domu.

Wypad na Chchło

Sobota, 9 maja 2015 · Komentarze(1)
Wybieramy się całą ferajną na Zalew Chechło. Jako, że ostatnio jedną z najlepszych bajek Mikołaja to Tomek i przyjaciele, postanawiam pokazać Mikuli stare lokomotywy, o których kiedyś wspominał mi Wojtek (jest ich tam kilkadziesiąt!) oraz największą w Europie Środkowej kolejową stację rozrządową zlokalizowaną między Tarnowskimi Górami, a Miasteczkiem Śląskim. Obserwujemy przejeżdżające pociągi o po kilku minutach jedziemy dalej w kierunku Miasteczka Śl. Mikuś wniebowzięty :D

Na Zalewie krótki odpoczynek i zabawa Mikołaja w piasku :).

Powrót dobrze znaną trasą, w zasadzie niemal same asfalty.

Dębowy Włóczykij

Sobota, 2 maja 2015 · Komentarze(2)
Dzisiaj debiut Mikusia w rajdzie na orientację. Czyli całą rodzinką pakujemy się do samochodu (wyprawa, jak nad morze :) ) i jedziemy stawić się w bazie rajdu.
Tam odebrawszy numery startowe jest chwila czasu na relaks i obserwację zawodów freestyle'owych (nazwa wymyślona na poczekaniu - w każdym razie wykorzystywali rower w zupełnie innym celu) oraz siatkówki plażowej


Start.
A więc ruszamy w kierunku rozświetlenia i punktów 7 i 8. Niestety mapa nie zawiera skali, więc od razu wjeżdżamy w okolice PK 3 - skrzyżowanie.
Wracamy do rozświetlenia i sprawnie zaliczamy PK 8 - skrzyżowanie


oraz krótko po nim PK 7 - mostek.

Następnie prosto udajemy się do PK 5 - skrzyżowanie, który zlokalizowany jest blisko przyjemnej, choć zatłoczonej ścieżki rowerowej. Następnie jedziemy w kierunku Zalewu Pogoria III zatrzymując się po drodze zjadając pyszne gofry :). Jedziemy dalej wzdłuż zalewu zielonym szlakiem. Niestety okazuje się, że nie ma przeprawy przez tory, którą moglibyśmy pokonać z Mikim, więc zawracamy  (nie wiedzieliśmy o ścieżce, która biegła kilkadziesiąt metrów dalej). Z powrotem jesteśmy przy PK 5 i dalej mijając bazę szybko jedziemy asfaltem w kierunku PK - 4 - mostek.
Zaliczamy PK i wzdłuż torów ścieżką kierujemy się do PK 9 - tama.


Wracamy przez las do drogi asfaltowej, następnie ponownie wjeżdżając leśną ścieżkę dojeżdżamy do łatwego PK 1 - ambona.

Przeprawa przez tory


i od razu trafiamy na PK 6 - słupek.

Do kompletu pozostaje zaliczenie PK 2. Ruszamy zatem żwawo i dojeżdżając do asfaltu  jedziemy trzymając się głównej trasy. Następnie skręcamy na skrzyżowaniu w lewo i dojeżdżamy do mostku przy którym nie ma ani lampiony, ani biało-czerwonej kartki. Przyglądamy się mapie, kolejne ciasteczka idą w ruch i zastanawiamy się gdzie może być ostatni PK. Ponownie objawia się brak skali na mapie. Po kładce przechodzimy na drugą stronę Czarnej Przemszy i cofamy się kilkaset metrów. Natrafiamy na kolejną kładkę - zaliczamy PK 2 - mostek.


Wzdłuż rzeczki dojeżdżamy prosto do bazy rajdu, oddajemy karty.

Fajna zabawa, majówka dopełniona :) Miki otrzymuje zasłużony Dyplom i Medal dla najmłodszych uczestników :)

Familijnie - Kalety Park w Jędrysku

Niedziela, 12 kwietnia 2015 · Komentarze(2)
Pierwszy w tym roku wyjazd z Mikulem. W zeszłym roku pierwsza rajza przypadła dokładnie na 31.03, więc w bieżącym roku mamy wyraźne opóźnienie. OK, spowodowane warunkami atmosferycznymi, ale zawsze.

Ruszamy zatem całą familią w stronę Pniowca. Trochę wieje, wczoraj było zdecydowanie cieplej, dzisiaj północny wiatr daje się we znaki. Z Pniowca przez Głęboki Dół i autobaną prosto w stronę Jędryska, gdzie w parku jest fajny plac zabaw. Miki był tam w zeszłym roku, więc pewnie będzie to dla niego nowość.
Po ponad godzinnym bieganiu pakujemy Mikule z powrotem w fotelik i ruszamy w drogę powrotną. Tym razem przez Mikołeskę. Nogi wyraźnie odczuwają wczorajszą potyczkę z Górą Kamieńsk. Ale w zwartym szeregu jedziemy dalej.
Od Mikołeski autobaną prosto do Pniowca. Wyprzedza nas jeden samochód, który po jakiś 10 min wymija nas wracając do Mikołeski. Chwilę później przez głowę przechodzi mi myśl, że jakiś mały ruch samochodowy jest dzisiaj na tym odcinku. Po kilku km wiemy już dlaczego.



W końcu. Od jeżdżenia samochodem jest asfalt.

Przez Strzybnicę jedziemy Grzybową do domu po drodze wjeżdżając na segment na Towarowej. Nie mam dzisiaj siły już na targanie podjazdów, spokojnie pokonuję wzniesienie.

Debiut tegoroczny wyprawy z Mikulem był jednocześnie wycieczką, w której zdobywam pierwszy tysiąc w 2015 roku.

DSD

Niedziela, 6 lipca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria .z Mikołajem

Chechło

Środa, 21 maja 2014 · Komentarze(0)
Kategoria .z Mikołajem